Zrobił to. Kolejny
raz to zrobił. Uderzył mnie. Nie wiem czy zdaje sobie sprawę z tego jak mnie to
niszczy. Każda komórka mojego ciała powoli umiera. Umiera tęsknoty za tym co
było kiedyś. Stare, dawne, a przede wszystkim dobre czasy. Byliśmy tacy szczęśliwi.
Nic innego się nie liczyło. Tylko on i ja. Mogłabym spędzić wieczność patrząc
na jego piękne czekoladowe oczy. Nic dziwnego, że tak umiejętnie owinął mnie
sobie wokół palca. Zamydlił oczy ciągłymi wyznaniami miłości. Otumanił wszystkimi obietnicami i przysięgami. Ja w to
głupia uwierzyłam. Nie wiedziałam nic innego poza nim. Moje powietrze, moje
światło, moja nadzieja, mój narkotyk. Mój cały świat.
Powili przejechałam
palcem po czerwonym śladzie na policzku. Cicho syknęłam z bólu czując nieprzyjemne
pieczenie. Westchnęłam po czym oparłam swoje trzęsące ręce na krawędzi chłodnej
umywalki. Niepewnie skierowałam wzrok na ogromne lustro powieszone naprzeciwko
mnie. Wzdrygnęłam się widząc swoje odbicie. Nie byłam już taka sama jak kiedyś.
W moich oczach nie tańczyły już te same radosne iskierki, a twarz nie wyrażała
niczego innego poza zmęczeniem i smutkiem. Byłam wyczerpana tym życiem. Od
jakiegoś czasu nie istniały dla mnie chwile wytchnienia i odpoczynku.
-Kurwa, otwórz te jebane drzwi!- na moim ciele pojawiła się
gęsia skórka spowodowana jego krzykiem. Ton głosu bruneta był nadzwyczaj zimny
i ostry. Mimo, że ta sytuacja trwa już dość długo, ja nie zdążyłam przyzwyczaić
się do takiego obrazu mojego chłopaka. Nic nie odpowiedziałam tylko cicho usiadłam
w kącie i przyciągnęłam nogi do klatki piersiowej obejmując je bladymi
ramionami. Znowu to zrobi. Rozwali drzwi, podejdzie do mnie, podniesie,
przyciśnie do ściany, a potem jakby nigdy nic pocałuje. Czasami naprawdę nie
potrafiłam rozszyfrować jego toku myślenia. Był
taki...mylący.- Jeśli nie otworzysz w ciągu trzech sekund, rozwalę
zawiasy!- szczelniej owinęłam ręce wokół kolan i schyliłam głowę w dół wiedząc
co zaraz nastąpi. Nie minęła chwila, a moje uszy zarejestrowały głośny huk. Jak
zawsze. Po paru sekundach poczułam silny ucisk na lewym ramieniu i bolesne
szarpnięcie na wskutek czego moje ciało powędrowało do góry. Stałam z nim
twarzą w twarz. W jego oczach dominowała furia. Niegdyś piękne, ciepłe, brązowe
tęczówki zostały zastąpione czarno-smolistym kolorem. Linia szczęki chłopaka
była napięta do granic możliwości.- Jeśli coś do ciebie mówię to ty grzecznie
wypełniasz moje polecenie.- syknął przez zaciśnięte zęby. Na dalszy rozwój
akcji nie musiałam długo czekać. Brutalnie popchnął mnie na ścianę po czym
zachłannie wpił się w moje zimne i drżące wargi. Nie oddałam pocałunku. Tu
chodziło tylko o jego własne zaspokojenie. Nie liczył się z moimi uczuciami.
Jak zawsze. Oderwał się od moich ust ciężko dysząc. Ostatni raz obdarzył mnie
spojrzeniem po czym skierował się do wyjścia z mieszkania. Kiedy upewniłam się, że wyszedł westchnęłam
po czym zjechałam po ścianie z powrotem na kremowe kafelki. Po tym jak udało mi
się uspokoić swój oddech, podniosłam się i ruszyłam w kierunku sypialni.
Wsunęłam się pod ciepłą kołdrę i zamknęłam powieki.
***
-Zostaw mnie!- cicho załkałam.- To boli, Zayn.- wydusiłam z
siebie. Ucisk na moim ramieniu nieco zelżał. Brunet wpatrywał się we mnie spod
przymrużonych powiek.
-Następnym razem słuchaj się, suko!- warknął po czym
popchnął moje barki na ścianę. Moje plecy zderzyły się z gładka powierzchnią
wywołując ogromny ból. Dziś przeszedł samego siebie. To nie powinno mieć
miejsca. Od jakiegoś czasu każda głupia sprzeczka kończy się w ten sposób. Jego
ciągłe podejrzenia i oskarżenia doprowadzają mnie do załamania. Mam za słabe
nerwy. Wobec niego jestem bezbronna. Nie potrafię się postawić bo wiem, że
skończyło by się jeszcze gorzej. Nie kryłam już łez, które spływały po moich
policzkach. Dławiłam się nimi nie mogąc spokojnie nabrać powietrza. Obiecywał!
Obiecywał, że nigdy mnie nie skrzywdzi! Nie wytrzymam tak dłużej.
Szybkim krokiem podeszłam do szafy i wyciągnęłam z niej
dużą, kwiecistą walizkę. Nie myśląc długo wpakowałam do niej moje wszystkie
najpotrzebniejsze rzeczy. Nie zastanawiałam się co będzie potem. Moje myśli
skupione były tylko na jednym. Na ucieczce z tego toksycznego związku. Na
zaznaniu wolności. Na rozpoczęciu nowego rozdziału w życiu.
***
-Dobranoc, dupeczko.- przyjaciółka puściła mi oczko po czym
ziewając skierowała się do sypialni. Zaśmiałam się z jej przezwiska. Zawsze
mnie tak nazywała. Wzięłam kubek z gorącą herbatą po czym usiadłam na chłodnych
płytkach balkonowych. To właśnie był mój czas na przemyślenia. Nocą mój umysł
działał lepiej. Trzeźwiej. Nie wiem czy jest to zasługa zimnego, kojącego
powietrza czy raczej uspakajającego koloru nieba.
Nie miałam łatwego
dzieciństwa. Ojciec katował matkę na moich oczach. Ta po paru miesiącach
popełniła samobójstwo. Do dziś mam do niej żal za to, że mnie z nim zostawiła.
Ten tyran nie skończył na mamie. Po jej śmierci zaczął znęcać się nade mną.
Płakałam po nocach, chodziłam wykończona. Kiedy byłam u kresu wytrzymałości
pojawił się on. Zayn, z początku mój bohater, moje wybawienie później
przekleństwo.
Nigdy nie był
ideałem, a mimo to tak bardzo chciałam go spróbować, dotknąć, rozgryźć. To było
silniejsze ode mnie. Przy nim nie kontrolowałam się sama. Gdy był w pobliżu
niema czułam jak w środku wyłącza się przycisk 'samokontrola'. To wszystko było
takie frustrujące i mylące.
Nasze szczęśliwe
czasy nie trwały długo. Skończyły się w momencie gdy Zayn wszedł w jakieś gówno
związane z narkotykami. Nigdy nie chciał mi o tym mówić więc sama postanowiłam
zebrać parę informacji. Od tamtego czasu bardzo się od siebie oddaliliśmy. To
nie było to co dawniej. Staliśmy się dla siebie prawie obcymi ludźmi. Nie wiem
co wpłynęło tak źle na Zayna ale po jakimś czasie zaczął się robić agresywny w
stosunku do mnie. Pamiętam dzień, w którym pierwszy raz mnie uderzył. Byłam zupełnie
zaskoczona i zdekoncentrowana bo kiedyś składał obietnice, że nigdy nie
podniesie na mnie ręki. Mówił, że gardzi mężczyznami, którzy biją kobiety. Te
słowa dały mi poczucie bezpieczeństwa ale któregoś dnia ta bańka mydlana
musiała przecież pęknąć.
***
-[T.I], przynieś mi wazon z wystawy!.- usłyszałam krzyk
mojej szefowe. Już dwa lata temu zaczęłam wszystko od nowa. Muszę powiedzieć,
że radzę sobie całkiem nieźle. Znalazłam pracę w małym przytulnym sklepiku z
ozdobami do wnętrz. Czy jestem szczęśliwa? Nie wiem. Nie mam pojęcia. Czegoś w
tym wszystkim mi brakuje. Podeszłam do szklanej półki i wzięłam do rąk
kryształowy wazon. W momencie gdy chciałam odejść na zaplecze do starszej
kobiety, usłyszałam dźwięk dzwoneczków oznajmiających przyjście nowego klienta.
Zaciekawiona odwróciłam głowę w tamtym kierunku i zamarłam. Wazon upadł na
ziemię roztrzaskując się na małe kawałeczki. Moje oczy cały czas wlepione były
w jedną postać. Zayn. Nie odważyłam się ruszyć ani nawet złapać oddechu. Oczy
bruneta niemal natychmiastowo odnalazły moje. Dziwny do odczytania uśmiech
pojawił się na jego twarzy. Z przerażeniem wpatrywałam się jak wolnym krokiem
podchodzi do mnie.
-Dwa lata cię szukałem.- zaczął bez owijania w bawełnę.-
Dwa, jebane lata jeździłem po całej Wielkiej Brytanii przeszukując każdy
zakamarek.
-C...co ty tu robisz?- wyjąkałam.
-Wróć do mnie.- zdziwiła mnie jego bezpośredniość.
-Ty chyba sobie żartujesz! Uciekłam od ciebie bo miałam dość
tych tortur. Uciekłam bo nie chciałam cię znać. Uciekałam bo się ciebie bałam.
Katowałeś mnie!- wykrzyczałam mu prosto w twarz, której wyraz zmienił się
diametralnie. Bezczelny uśmiech znikł, a na jego miejsce pojawiło się
zmartwienie i poczucie winy- A teraz gdy udaje mi się zapomnieć mój koszmar
wraca?!- nie wytrzymałam napięcia i wybiegłam z budynku. Po jakimś czasie obraz
zatłoczonych ulic zaczął się powoli rozmazywać. Idiotko, dlaczego płaczesz?! To
już przeszłość. Przeszłość do której nie mam zamiaru wracać. Nie chcę na nowo
rozgrzebywać starych ran. To zbyt bolesne. Z zamyślenia wyrwał mnie ucisk na
ramieniu. Od razu wiedziałam do kogo należy.
-Czemu nie chcesz dać nam szansy?- spytał zdeterminowany.
Niepewnie spojrzałam w jego oczy. O dziwo nie widziałam tej złości i chłodu jak
dawniej. Jego tęczówki były ciepłe, skrywające smutek.
-Krzywdziłeś mnie, Zayn.- szepnęłam cicho.
-Wiem, wiem o tym.- delikatnie przejechał palcem po moim
policzku, strącając łzy. Kiedy wzdrygnęłam się w odpowiedzi na dotyk zobaczyłam
jak na jego twarzy maluje się wielkie poczucie winy.- Ale się zmieniłem. Nawet
nie wiesz jak mi ciebie brakowało. Nie mogłem żyć ze świadomością, że ode mnie
odeszłaś. Tęskniłem, tak bardzo tęskniłem. Przypominałaś mi się na każdym
kroku. Jestem chujem i popieprzonym egoistą bo po tym jak cię raniłem chcę
żebyś do mnie wróciła ale wiedz, że cię kocham.- w momencie gdy te słowa
wypłynęły z jego ust, zaczął zmniejszać odległość między nami. Cały czas patrzył
się w moje oczy. Gdy nasze usta się zetknęły zapomniałam o wszystkim co mi
zrobił. Liczyła się tylko ta chwila. Jego wargi idealnie współgrały z moimi.
Ten pocałunek był inny niż wszystkie pozostałe. Dominowała w nim delikatność i
uczucie. Niewiele myśląc położyłam swoją rękę na karku chłopaka tym samym
przysuwając go bliżej siebie.
Kochać kogoś, a
zarazem nienawidzić. Pragnąć, a brzydzić się. Zawsze drażnił mnie sobą, a
jednocześnie tak bardzo przyciągał. Wywoływał masę sprzecznych uczuć, ale mimo
wszystko wydaje mi się, że to właśnie była miłość.
Miłość jest jak narkotyk. Na początku
odczuwasz euforię, poddajesz się całkowicie nowemu uczuciu. A następnego dnia
chcesz więcej. I choć jeszcze nie wpadłeś w nałóg, to jednak poczułeś już jej
smak i wierzysz, że będziesz mógł nad nią panować. Myślisz o ukochanej osobie
przez dwie minuty, a zapominasz o niej na trzy godziny. Z wolna przyzwyczajasz
się do niej i stajesz się całkowicie zależny. Wtedy myślisz o niej trzy
godziny, a zapominasz na dwie minuty. Gdy nie ma jej w pobliżu - czujesz to
samo co narkomani, kiedy nie mogą zdobyć narkotyku. Oni kradną i poniżają się,
by za wszelką cenę dostać to, czego tak bardzo im brak. A Ty jesteś gotów na
wszystko, by zdobyć miłość bo ona to tak naprawdę nienawiść i samo pragnienie.
Hej Kochani! Jak widzicie pojawił się nowy imagin napisany
przez nową autorkę tego bloga czyli mnie-Cat. Pomyślałam, że w tym pierwszym
poście opowiem trochę o sobie (od razu mówię, że nie jestem w tym dobra.) Nie
przedłużając…
Mam na imię Dominika ale nienawidzę tego imienia więc
znajomi mówią na mnie Cat (wiąże się z tym długa historia ;D). Pierwszego
lutego skończyłam piętnaście lat. Directioner jestem od ponad dwóch lat, a
imaginy zaczęłam pisać jakoś rok temu. Dodatkowo prowadzę bloga z fanfiction.
Bardzo, bardzo mocno interesuję się psychiatrią i uwielbiam czytać książki na
ten temat. Lubię pisać imaginy oparte na tekstach z piosenek.
Wisisz mi trzy paczki chusteczek... To było piękne, brak mi słów...x
OdpowiedzUsuńfajnie :)
OdpowiedzUsuńto takie piękne *.*
OdpowiedzUsuńBanalne do przewidzenia było to że mu wybaczy -,-
OdpowiedzUsuńDokladnie .. Imagin sam w sobie fajny ale nie trzeba czytac konca zeby wiedziec ze wybaczy i ze bd. zyli dlugo i szczesliwie -.-
UsuńTego imagina planowałam podzielić na części i trochę rozbudować ale taką właśnie wersję przesłałam na nabór...
UsuńImagin jest dobry ale do przewidzenia . Zawsze sie tak koncza a jak autorka zakonczy inaczej to ulegnie komentarza i zmieni na szczesliwe , no prosze . Od tego szczescia zygac sie chce xd Ale widac ze masz talent
UsuńTalent ma ale inna historia by się przydała ;)
UsuńTo było przecudowne! Strasznie wzruszające...
OdpowiedzUsuńPodasz link do ff?
Super! Kolejna świetna autorka :)
OdpowiedzUsuństrasznie mi się podobał ten imagin <3
OdpowiedzUsuńNie ma co się dziwić że uciekła, a on miał jeszcze pretensje .. Kurcze
OdpowiedzUsuńW sumie to dobrze że się wszystko skończyło i będą szczęśliwi :d GIT :D Podobało mi się :)
Super!! <3
OdpowiedzUsuńtakie słodkie :3
OdpowiedzUsuńSmutne, bardzo smutne, ale śliczne.. :D
OdpowiedzUsuńŚliczne, chociaż zakończenie było do przewidzenia, ale i tak fajnie się czytało :)
OdpowiedzUsuńMoże i końcówka przewidywalna, ale gdyby Cat napisała smutne zakończenie, to kilka osób pewnie prosiłoby o drugą część ze szczęśliwym zakończeniem.
OdpowiedzUsuńMi osobiście się bardzo podoba, widać że dziewczyna ma talent, a autorki bloga dokonały prawidłowego wyboru. :)
Zgadzam się z tobą. Widać po sposobie pisania, że ma talent
UsuńCodowny. masz wielki talent
OdpowiedzUsuńCattie na mnie też mówią Cat. Mamy trochę wspólnego :D
OdpowiedzUsuńCo do imagina
Cudowny *_*masz wielki talent :D
już cię kocham Cat! <333333
OdpowiedzUsuńŁoooooo O.o
OdpowiedzUsuń- Dobranoc, dupeczko!
Jakbym słyszała sb i moją BFF *.*
Haha cuuuuudowne!
A tak bad, bad, bad Zayna to jeszcze nie widziałam!
Uhuhu nawet te jego czekoladowe paczałki by na mnie nie podziałały xdxd
Fajnie, że jesteś nową adminką :-)
Zapraszam do sb
najlepszepolskieimaginyonedirection.blogspot.com
Niesamowity xx
OdpowiedzUsuńjak ty cudownie piszesz! Dziewczyny dokonały dobrego wyboru! Kocham tego imgina
OdpowiedzUsuńKocham ♥♥ Jest niesamowity ! ♥♥
OdpowiedzUsuńEy, wiesz to - " Miłość jest jak narkotyk (...)" na samym końcu. Gdzieś m się to obiło o uszy. Gdzieś to czytałam, tylko nie mg sb przypomnieć gdzie. Skąd to masz? :D
OdpowiedzUsuńTo cytat Paulo Coelho
UsuńAh no tak Paulo! Jestem teraz w trakcie czytania Alchemika. Szczerze, to jego książki bardzo mi pomagają wyjść z emocjonalnego dołka <3
Usuń